Martwię się.

Spotkałem dzisiaj Mohammada z Iranu, specjalistę free stylu. To takie perfekcyjne panowanie nad piłką nożną. Młody chłopak, który martwi się tym, że nie wie co się dzieje z jego rodzicami. Władze zamknęły internet, ludzie protestują przeciwko panującemu prezydentowi. Jeszcze nie tak dawno temu moi koledzy mówili, żeby tam jechać, bo tanio, bezpiecznie i pięknie. Zajrzałem do sieci i groźba wojny na horyzoncie. Amerykańskie okręty już płyną. 

Z rozpędu jakiegoś przeczytałem kawałek blogu Australijki mieszkającej w Sydney, masakra. Ich świat płonie. 

Jak rodzić dzieci, kiedy na progu takie kataklizmy. Jak coś planować, robić inwestycje, kiedy już nie ma połowy lodu na Arktyce i w grudniu mamy 15 stopni ciepła.