Szukając prawdy.

Zapisałem się na spotkanie literackie Łże-Reportaże i fikcyjne prawdy (tak nazwę fałszywie zapamiętałem). Teraz trzeba się zapisywać, bo przecież nadmiar słuchaczy mógłby itd…. Czas spotkania nadszedł, gnam na rowerze do Domu Literatury, bo takie wydarzenia tylko tam i tak przecież zapamiętałem, a oni w tym domu mówią, że mają spotkanie, ale dopiero za godzinę i jakieś zagraniczne.  Teraz gnam na Próchnika, bo sobie sprawdziłem, że muszę do Księgarni Do Dzieła i spóźniony, lekko przerażony, że nie wpuszczą, zajmuję miejsce z przodu, tak jakby dla mnie zostawione. 

Dlaczego tu jestem? Kłamstwo i prawda w sztuce bardzo mnie kręcą. W fotograficznych reportażach z wydarzeń muzycznych, często robiłem kolaże, które kocham. Zmanipulowane zdjęcia dokumentowały prawdziwe wydarzenie. Teraz maluję i czytam rozmowy z Francisem Baconem, a on mówi, że im bardziej portret zniekształci, tym będzie on prawdziwszy. 

No więc jestem u źródła o prawdzie i kłamstwie w sztuce i się sprawdza, bo dwie piękne, młode kobiety mówią bardzo ciekawie i trochę na temat, którym jestem zainteresowany. Wymieniają wiele nazwisk, zaledwie kilka obiło mi się o uszy. Mało czytam, głównie stare rzeczy. Kartoteka, Proces, Dżuma, czytam je po kilka razy, a prelegentki mówią o nowościach, których Stanisław w swoim magazynie nie ma, a ja tylko u niego w książki się zaopatruję. Pada nazwisko Huntera Thompsona, o którym film widziałem. To rozbójnik, cwaniak i kokainista, który robiąc reportaż o jakimś polityku, wymyślił plotkę i ją rozpuścił i napisał, że ludzie plotkują. Napisał prawdę, przecież sam tę plotkę zmajstrował, ale zachował się obrzydliwie. Izabella Adamczewska-Baranowska, autorka książki „Łże-reportaże i prawdziwe fikcje”  i Marta Zdanowska z Łódzkiego Domu Literatury dalej pięknie rozmawiają i spotkanie się kończy, jakieś pytania publiczności. Też się wychylam z pytaniem o polskiego odpowiednika Thompsona, ale nikt autorce do głowy nie przychodzi. 

W kuluarach Izabella dwojga nazwisk mówi o Andrzeju Brychcie, że chyba on najbliżej był mojego pytania. Brychta pamiętam, bo mój ojciec był kibicem boksu i ja też, ale żeby pisał, to nic nie wiem. Sprawdzam w sieci i cudo: chłopak z łódzkich Bałut, pisarz, bokser, kolaborował z SB i siedział w pudle, rzucało go po świecie, na zachodzie nazwał się Andrew Bright. Strasznie pokręcona biografia. Dziwne, że nikt o nim filmu nie zrobił.  

Koniec. 

P.S. Słowo Koniec na koniec dlatego, bo nie wiedziałem jak zgrabnie skończyć.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *