Sousa, ty nie ucz się polskiego.

Był Leo Beenhakker, Jerzy Brzęczek, nawet trener Górski miał imię Kazimierz, dla niektórych Kazio, a Sousa nie,  jest dla mnie bezimienny*. Jest jak porucznik Columbo tylko z funkcją. Tak mi się skojarzył z serialowym policjantem, którego od lat zawzięcie oglądam. Trener jest piękniejszy i zgrabniejszy od policjanta, ale podobnie jak on diablo inteligentny. O inteligencji Columbo świadczą wyniki jego pracy, a Sousy to, że pomimo ich braku, nikt (oprócz kibiców i komentatorów po kiepskich meczach, czyli prawie zawsze) nie chce go wywalić z roboty. Co on zrobił Bońkowi, że tak go ukochał? Może coś do zupy nasypał, jakiegoś szaleju, albo lubczyku? Nic nie wygrywa (z Andorą się nie liczy), z Euro wylecieliśmy po pierwszym meczu i prezesowi to nie przeszkadza. Podobno on chce zmienić naszą mentalność. Jak? Jak można mieć taki pomysł? Jak można zmienić mentalność Polaka? Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. 

I tu pora na to, co napisałem w tytule. Niech on się nie uczy polskiego, bo jakby znał polski, jakby miał polskich pomocników (podobno ma tylko zagranicznych), to by wiedział co robi źle, bo wszyscy wiedzą. A tak nie zna naszej pięknej mowy i może Zibiemu opowiadać o marzeniach po włosku, albo w innym romantycznym języku przy porządnym espresso i ich bajka będzie trwała dalej, a reszta (czyli prawie wszyscy) będą się złościć. I może przyjdzie kiedyś taki moment, że złoty sen się ziści, albo nie. 

*imię trenera mi się przypomniało, ale zbyt późno, żeby dostać się do wpisu. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *